Kilka zdań na temat Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego

W wielkim skrócie omówiliśmy zagadnienia budżetowe. Teraz chciałbym omówić konstytucję urbanistyczną Miasta czyli Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego. I tak, jak Budżet Miasta przyrównałem do naszego domowego budżetu (tylko większa skala), tak Plan Zagospodarowania można porównać do urządzania naszego mieszkania. Jak w nim bowiem są miejsca przeznaczone do odpoczynku, przyjmowania znajomych, pracy, rekreacji czy też higieny, tak w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego są tereny miejskie przeznaczone na cele mieszkalne, handlowe, turystyczne, przemysłowe, sportowe, tereny zielone itp. Są ciągi komunikacyjne, podobne do korytarzy w mieszkaniach, kanalizacja i zaopatrzenie w wodę. Każdy z nas planuje swoje mieszkanie według własnych potrzeb oraz upodobań ale zachowuje przy tym pewne ogólnie przyjęte: nie postawi ubikacji na środku salonu lub nie umieści kuchni w sypialni. W Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego przygotowywanego dla konkretnego terenu i konkretnego przeznaczenia też obowiązują ogólne zasady – na terenach przeznaczonych pod budownictwo mieszkaniowe zakazuje się lokalizacji przemysłu i usług uciążliwych (hałas, zanieczyszczenia) itp.

Plan Miejscowego Zagospodarowania Przestrzennego uchwalany jest przez Radę Miasta po dość długim procesie legislacyjnym, poprzedzonym uchwałą o przystąpieniu do zmian. Opracowany jest przez urbanistów, a jego uchwalenie poprzedzone jest konsultacjami społecznymi. Ubolewam, że konsultacje te są nadzwyczaj symbolicznie i wynikają z kliku przyczyn: po pierwsze małego zainteresowania mieszkańców, braku przekonania o możliwości zmian oraz praktycznie braku zainteresowania władz miasta szerszym udziałem mieszkańców w procesie legislacyjnym (bo tylko przeszkadzają). Bardziej boli mnie jednak fakt, że większość Radnych ogranicza swój udział jedynie do głosowania na sesji. Boli mnie to, ponieważ tak jak w zagospodarowaniu swojego mieszkania, chciałbym mieć udział w zagospodarowaniu Mrągowa, czy tylko wiedzieć co będzie stać u mnie w pokoju.

Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego Mrągowa,  by być planem z prawdziwego zdarzenia, musi obejmować całość  terenu miasta; musi być planem którego aktualność jest wieloletnia (co najmniej 20 lat); dokładnie przemyślany, by nie dokonywać w nim co i rusz zmian; niezmienny, by inwestor, czy budujący domek jednorodzinny mieszkaniec wiedział że w pobliżu nie będzie np. zakładu produkcyjnego, lub kolejna zmiana planu nie obniży mu wartość jego inwestycji. Wielokrotnie upominałem się o takie rozwiązanie, zwłaszcza odnośnie ścisłego historycznego śródmieścia Miasta. Rozwiązanie takie pozwalałoby na obniżenie kosztów remontów obecnym właścicielom posesji, co mogłoby przyczynić się do ich przeprowadzenia.

Niestety, w ostatnim okresie z MPZP dzieją się rzeczy niepokojące, budzące zdumienie, a nawet podejrzenia o niejasne powiązania. Plan zmieniany jest praktycznie klika razy w roku, tereny przeznaczone pod turystykę staja się terenami z zabudową mieszkaniową wielorodzinną, rozpoczęte inwestycje blokowane są ze względu na błędy w planie zagospodarowania. Wiele terenów inwestycyjnych ze względu na nieprzemyślane poprzednio decyzje pozostaje wyłączonych z zagospodarowania. To tak, jakby w naszym mieszkaniu co roku zmieniać nie jedynie kolor ścian czy część umeblowania, ale cały rozkład pomieszczeń, montując oka w suficie lub podłodze, drzwi wstawiając w poziomie (bo przecież można) itp. Narzuca się skojarzenie słynnych zmian architektonicznych w „Poszukiwana, poszukiwany” S. Barei.

Formuła cyklu moich artykułów dotyczących zagadnień zarządzania Miastem jest z założenia ograniczona. Moim zdaniem powinna stanowić zachętę dla mieszkańców odnośnie dalszej dyskusji. Cykl artykułów będzie kontynuowany. Chętnych do dyskusji proszę o komentarze.

TD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *